ROZDZIAŁ TRZECI
Budzę się
przez coś, co znajduje się na moim brzuchu. Gdy otwieram oczy, w pokoju jest
ciemno. Spoglądam na zegar stojący na szafce – trzecia w nocy. Szukam mojego telefonu, a gdy go znajduję,
świecę na mój brzuch.
Moje serce
zatrzymało się na sekundę. Co Liam robi w moim łóżku?! Zabieram jego rękę z
mojego tułowia i wychodzę z łóżka.
Podłoga jest
bardzo zimna, ale nie chce mi się szukać skarpetek, czy kapci. Wychodzę z
mojego pokoju, aby wyjść do kuchni. Zupełnie zapominam, że aby dostać się do
niej, trzeba przejść przez pokój Paige i chłopaków. No cóż, za późno. Otwieram
drzwi i na palcach wchodzę do pomieszczenia. Zapalam światło i tym razem
przysięgam, że moje serce stanęło na więcej niż sekundę! Przy stole, na krześle
siedział Harry. Prawdopodobnie spał, ponieważ opierał łokieć o stół, a jego
głowa leżała na jego dłoni. Nic nie poradzę, że chce mi się pić. Muszę wziąć
po cichu jakąś szklankę, ale gdzie tu jest cokolwiek?!
-Nellie? –
Słyszę ciche mruknięcie. Odwracam się, żeby zobaczyć Harry’ego, który już nie
śpi, stoi za mną. Jest pijany.
-Co robisz o
tej godzinie? – Pyta mnie
-Muszę...
Chcę pić. – Wzruszam ramionami
-O tej
godzinie? – Przymyka oczy, a potem znów je otwiera.
-Harry...
-Daj mi ten
miód – Szepcze. Kompletnie nie wiem o co chodzi, ale jestem przerażona. Jaki
miód?!
-Daj mi ten
miód! – Powtarza z naciskiem i robi krok w moją stronę. Cofam się do tyłu. Boję
się. Boję się ludzi takich, jak Harry. Z nimi nigdy nic nie wiadomo. Tacy to
nawet kobietę potrafią uderzyć, tego się właśnie obawiam.
Gdy myślę,
że Harry podnosi rękę, by mnie uderzyć, mylę się. Podniósł rękę, by wziąć
miód. Miód.
-Po co ci
ten miód? – Pytam i robię wszystko, by nie było widać moich trzęsących się
dłoni.
-Pomaga mi.
– Warczy. Moja ciekawska natura przejmuje nade mną kontrolę i pomimo wszelkiego
strachu wypytuję go.
-W czym?
-Cholera,
musisz być taka irytująca !? – Podnosi głos.
-Przepraszam-
Mówię cicho i wychodzę z kuchni. Kompletnie nie wiem, co mam zrobić. Liam pewnie
też jest pijany, a nie chcę go budzić. Gdzie mam spać? Wchodzę do pokoju i
siadam na fotelu, obok mojego łóżka. Tempo patrzę się w ciemność. Nienawidzę
ciemności. Boję się jej. Zawsze w domu mój tato pracował do późna, a miał pokój
obok mnie, tak więc lekkie światło przedzierało się przez drzwi. Teraz jestem w
nieznanym miejscu, z nieznanymi ludźmi i na dodatek jest ciemno. Ręce znowu
drżą.
Wzdycham
cicho, gdy Liam chrapie. Cóż, dzisiaj się raczej nie wyśpię.
-Kurwa-
Słyszę warknięcie, na co podskakuję. To Harry. Przewrócił się.
Podchodzę do
niego, gdy leży na podłodze.
-Pomóc ci? –
Pytam
-Nie-Syczy
przez zęby i wstaje. Podchodzi do swojego łóżka i kładzie się spać.
Czuję, że jednak studia w Londynie nie będą
znakomite...
Budzę się rano całkowicie obolała. Spałam na
fotelu!
-Zostaw to!
– Ktoś wrzeszczy. Postanawiam zobaczyć, co się dzieję i wychodzę z pokoju. W kuchni panuje totalny chaos –wszędzie jest
mąka, pełno ludzi, brudne talerze, szklanki...
Patrzę ze
zdziwieniem na ten bałagan.
-Do cholery
jasnej! Niall puść to! –Harry wrzeszczy – Wszyscy wyjdźcie mi z kuchni!
-Stary, nie
bądź samolubny! – Wydziera się Paige
Harry
opuszcza kuchnię, trącając mnie ramieniem. Zrozumiałam, że chcieli zrobić gofry , lecz prawdopodobnie
nie udało im się.
-Przepraszam-
Mówię cicho w stronę Liama, który schodzi mi z drogi.
-I jeszcze
ty?! – Jęczy blondyn.
-Odejdź,
proszę – Mówię do niego. Podchodzę do miski, w której jest ciasto na gofry.
Nie, jednak nie. To jest ... cokolwiek to jest, nie jest tym, czym powinno być.
-Kto to
robił?- Pytam
-My. –
Odpowiada blondyn, nie pamiętam jego imienia.
-Ktoś z was
umie gotować? –Zadaję kolejne pytanie.
-Harry umie.
– Liam wzrusza ramionami.
-To jeśli
chcecie gofry, zwróćcie się do niego po pomoc, gdyż wasz poziom wiedzy na temat
kuchni wynosi zero. – Mówię i wychodzę z kuchni. Zajmuję łazienkę. Ubieram
różową bluzkę z długim rękawem, jeansowe rurki, buty emu, do torby pakuję
telefon i kilka kosmetyków. Pół długie, prawie czarne włosy rozpuszczam i
udostępniam toaletę innym. [LINK]
-Gdzie
idziesz? – Pyta Paige, ubrana w czarny top z nadrukiem Nirvany, czarne rurki
i glany.
-Um...
Obejrzeć kampus – Odpowiadam nieśmiało.
-Jak chcesz,
mogę cię oprowadzić. –Patrzy na mnie swoimi czekoladowymi oczami. Sama nie
wiem, co o tym myśleć. Na początku wydawała się być niemiła, ale teraz, kiedy
zaproponowała mi wspólne zwiedzanie kampusu, nie wiem co mam myśleć. Cóż,
zobaczy się.
-Jasne. –
Uśmiecham się życzliwie, a ona jakby z ulgą odwzajemnia gest.
Świetne :**
OdpowiedzUsuńLovelove<3
OdpowiedzUsuńKocham to pisz dalej ;**
Super!! Czekam na next ;)
OdpowiedzUsuńNO DAWAJ NEXT DZIEWCZYNO !
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać aż przeczytam następny rozdział !!!
OdpowiedzUsuńTo takie emocjonujące *.* <3