niedziela, 22 grudnia 2013




                                               ROZDZIAŁ TRZECI

     Budzę się przez coś, co znajduje się na moim brzuchu. Gdy otwieram oczy, w pokoju jest ciemno. Spoglądam na zegar stojący na szafce – trzecia w nocy.  Szukam mojego telefonu, a gdy go znajduję, świecę na mój brzuch.
Moje serce zatrzymało się na sekundę. Co Liam robi w moim łóżku?! Zabieram jego rękę z mojego tułowia i wychodzę z łóżka.
Podłoga jest bardzo zimna, ale nie chce mi się szukać skarpetek, czy kapci. Wychodzę z mojego pokoju, aby wyjść do kuchni. Zupełnie zapominam, że aby dostać się do niej, trzeba przejść przez pokój Paige i chłopaków. No cóż, za późno. Otwieram drzwi i na palcach wchodzę do pomieszczenia. Zapalam światło i tym razem przysięgam, że moje serce stanęło na więcej niż sekundę! Przy stole, na krześle siedział Harry. Prawdopodobnie spał, ponieważ opierał łokieć o stół, a jego głowa leżała na jego dłoni. Nic nie poradzę, że chce mi się pić. Muszę wziąć po cichu jakąś szklankę, ale gdzie tu jest cokolwiek?!
-Nellie? – Słyszę ciche mruknięcie. Odwracam się, żeby zobaczyć Harry’ego, który już nie śpi, stoi za mną. Jest pijany.
-Co robisz o tej godzinie? – Pyta mnie
-Muszę... Chcę pić. – Wzruszam ramionami
-O tej godzinie? – Przymyka oczy, a potem znów je otwiera.
-Harry...
-Daj mi ten miód – Szepcze. Kompletnie nie wiem o co chodzi, ale jestem przerażona. Jaki miód?!
-Daj mi ten miód! – Powtarza z naciskiem i robi krok w moją stronę. Cofam się do tyłu. Boję się. Boję się ludzi takich, jak Harry. Z nimi nigdy nic nie wiadomo. Tacy to nawet kobietę potrafią uderzyć, tego się właśnie obawiam.
Gdy myślę, że Harry podnosi rękę, by mnie uderzyć, mylę się. Podniósł rękę, by wziąć miód. Miód.
-Po co ci ten miód? – Pytam i robię wszystko, by nie było widać moich trzęsących się dłoni.
-Pomaga mi. – Warczy. Moja ciekawska natura przejmuje nade mną kontrolę i pomimo wszelkiego strachu wypytuję go.
-W czym?
-Cholera, musisz być taka irytująca !? – Podnosi głos.
-Przepraszam- Mówię cicho i wychodzę z kuchni. Kompletnie nie wiem, co mam zrobić. Liam pewnie też jest pijany, a nie chcę go budzić. Gdzie mam spać? Wchodzę do pokoju i siadam na fotelu, obok mojego łóżka. Tempo patrzę się w ciemność. Nienawidzę ciemności. Boję się jej. Zawsze w domu mój tato pracował do późna, a miał pokój obok mnie, tak więc lekkie światło przedzierało się przez drzwi. Teraz jestem w nieznanym miejscu, z nieznanymi ludźmi i na dodatek jest ciemno. Ręce znowu drżą.
Wzdycham cicho, gdy Liam chrapie. Cóż, dzisiaj się raczej nie wyśpię.
-Kurwa- Słyszę warknięcie, na co podskakuję. To Harry. Przewrócił się.
Podchodzę do niego, gdy leży na podłodze.
-Pomóc ci? – Pytam
-Nie-Syczy przez zęby i wstaje. Podchodzi do swojego łóżka i kładzie się spać.
 Czuję, że jednak studia w Londynie nie będą znakomite...

  Budzę się rano całkowicie obolała. Spałam na fotelu!
-Zostaw to! – Ktoś wrzeszczy. Postanawiam zobaczyć, co się dzieję i wychodzę z pokoju.  W kuchni panuje totalny chaos –wszędzie jest mąka, pełno ludzi, brudne talerze, szklanki...
Patrzę ze zdziwieniem na ten bałagan.
-Do cholery jasnej! Niall puść to! –Harry wrzeszczy – Wszyscy wyjdźcie mi z kuchni!
-Stary, nie bądź samolubny! – Wydziera się Paige
Harry opuszcza kuchnię, trącając mnie ramieniem. Zrozumiałam, że  chcieli zrobić gofry , lecz prawdopodobnie nie udało im się.
-Przepraszam- Mówię cicho w stronę Liama, który schodzi mi z drogi.
-I jeszcze ty?! – Jęczy blondyn.
-Odejdź, proszę – Mówię do niego. Podchodzę do miski, w której jest ciasto na gofry. Nie, jednak nie. To jest ... cokolwiek to jest, nie jest tym, czym powinno być.
-Kto to robił?- Pytam
-My. – Odpowiada blondyn, nie pamiętam jego imienia.
-Ktoś z was umie gotować? –Zadaję kolejne pytanie.
-Harry umie. – Liam wzrusza ramionami.
-To jeśli chcecie gofry, zwróćcie się do niego po pomoc, gdyż wasz poziom wiedzy na temat kuchni wynosi zero. – Mówię i wychodzę z kuchni. Zajmuję łazienkę. Ubieram różową bluzkę z długim rękawem, jeansowe rurki, buty emu, do torby pakuję telefon i kilka kosmetyków. Pół długie, prawie czarne włosy rozpuszczam i udostępniam toaletę innym.   [LINK]
-Gdzie idziesz? – Pyta Paige, ubrana w czarny top z nadrukiem Nirvany, czarne rurki i  glany.
-Um... Obejrzeć kampus – Odpowiadam nieśmiało.
-Jak chcesz, mogę cię oprowadzić. –Patrzy na mnie swoimi czekoladowymi oczami. Sama nie wiem, co o tym myśleć. Na początku wydawała się być niemiła, ale teraz, kiedy zaproponowała mi wspólne zwiedzanie kampusu, nie wiem co mam myśleć. Cóż, zobaczy się.
-Jasne. – Uśmiecham się życzliwie, a ona jakby z ulgą odwzajemnia gest.

5 komentarzy: