Rozdział szósty
Po godzinnych przeszukiwaniach mojej szafy,
Paige stwierdza, że ubiorę bordową koszulę,
jasne rurki z wysokim stanem i buty nike.
-Na
razie możesz iść tak, ale wieczorem nie dam ci spokoju! – Uśmiecha się głupawo i
popycha mnie w stronę łazienki
Myję
zęby, pryskam się moimi perfumami i jestem gotowa do wyjścia. Biorę moją jasną
katanę, po czym wychodzę z mieszkania. Paige podaje mi torbę, której zapomniałam.
-Gdzie
idziemy? – Pytam jej
-Pochodzimy
po różnych sklepach. Muszę sobie kupić coś, na dzisiejszą imprezę.
-Oh,
właśnie... Na prawdę muszę iść? – Znów zadaję pytanie z nadzieją w głosie. Może
powie nie, błagam, powiedz nie. Serio, nie chcę iść na jakiegokolwiek typu
zabawy. Nie jestem osobą, która jest zwolenniczką alkoholu, papierosów, czy
nawet ‘’dzikiego’’ tańca. Powiedz nie.
-Tak.
Cóż
za ironia.
Obeszłyśmy
pół miliona sklepów,a Paige i tak stwierdziła, że najlepsza sukienka była w tym
pierwszym. Wracamy do pierwszego sklepu i bierzemy czarną sukienkę z dużym
dekoltem, jest bardzo krótka i skąpa.
-A
ty? Nie kupujesz nic? – Paige płaci kasjerce
-Nie.
Wychodzimy
ze sklepu. Paige mówi mi, że musimy pójść jeszcze do jej koleżanki, która wisi
jej pieniądze. Jesteśmy w jakimś dziwnym miejscu. Śmierdzi tu i wszędzie jest
pełno śmieci. Boże, wspominałam, że
nienawidzę takiego typu ruin? Zresztą, w ogóle nienawidzę ruin. Ja chyba mam
jakieś zaburzenia paranoiczne.
-
Paige, jesteś pewna, że to tutaj? – Pytam, a ręce zaczynają się trząść. Głupie
ręce. Cholera, czemu tak się boję? Może po prostu dlatego, że nigdy nie
przebywam w takich miejscach?
-Tak,
tak... – Mruczy pod nosem i wchodzi po zniszczonych schodach na górę. Do tego
domu może każdy wejść. Tu nie ma drzwi, okien, czy też dzwonka. Więc
teoretycznie to nie jest dom. Kiedy się orientuję, że moja koleżanka jest już
na szczycie schodów, szybko biegnę za nią, ciągle patrząc, czy aby na pewno te
schody się nie zawalają.
-Luanna?
– Paige woła głośno. Boże, boję się chodzić po tej podłodze. Jeszcze się
zawali, czy coś. Powtarzam to po raz... Nie rozumiem, jak można mieszkać w
takim miejscu!
Pisnęłam,
kiedy zobaczyłam kobietę, siedzącą w rogu pokoju. Cóż, to nawet nie jest pokój.
Dziewczyna ma czarne, zniszczone włosy, zniszczoną twarz, żółte zęby, pełno
zmarszczek, a w dłoni trzyma papierosa.
-Paige...
– Uśmiecha sie. Ma bardzo zachrypnięty głos. Nie rozumiem, dlaczego Paige
powiedziała mi, że ta pani to jej koleżanka. Ona jest po czterdziestce. –Miło
mi, że przyszłaś.
-Masz
kasę?
-Skąd
mam mieć? – Luanna dziwi się
-Na
to – Wskazała palcem na kilka woreczków z czymś białym w środku – masz, ale
żeby oddać,nie?
-Potrzebuję
hajsu na towar. Paige, kurwa, masz pieniędzy w chuj! – Wrzeszczy i wstaje
powoli – Kto to jest? – Wskazuje na mnie, a ja wzdrygam się, gdy podchodzi do
mnie. Jej kroki są krótkie,a kobieta chwieje się. Śmierdzi od niej. Dotyka
mojego policzka swoimi szorstkimi palcami.
-Też
kiedyś taka byłam. Piękna, czysta, uśmiechnięta... – Kaszle i gasi papierosa –
Ale spotkałam ją – Wskazuje głową na Paige – I to jest jej dzieło .
-Cóż,
nie rozumiem, o czym pani mówi, ale na prawdę muszę iść – Boję się jej, dlatego
próbuję szybko coś wymyślić.
-Pani?
– Zaczyna się śmiać,a po chwili znów
kaszle – Skarbie, mam dziewiętnaście lat.
Co?
-Co?
– Potrzebuję świeżego powietrza
-Luanna,
nie mam czasu. Dawaj kasę, albo dzwonię po gliny. – Warczy Paige. Jest na
prawdę wkurzona.
-Kurwa!
Odpierdol się ode mnie. Dobrze wiesz, że nie mam. Towar dostaję bardzo, bardzo
tanio, dlatego mi starcza. NIC NIE MAM – Naciska na trzy ostatnie słowa. Skoro
nie ma nic, to za co kupuje ‘’towar’’? Nawet, jeśli jest on tani, to i tak
potrzebuje pieniędzy na niego. Czekaj,
co?! Przecież ona bierze narkotyki! Wzdrygam się i robię dwa kroki w tył. Nie
chcę przebywać w otoczeniu kogoś, kto jest... uzależniony!
-Daję
ci miesiąc. Miesiąc, Luanna. – Paige
ciągnie mnie za rękę i odbie schodzimy po schodach. Słyszymy jeszcze, jak
Luanna kaszle i warczy pod nosem.
-Paige?
– Zagaduję, gdy oczyszczam płuca od nieświeżego powietrza.
-Co?
-O
co jej chodziło, gdy powiedziała ‘’To jej dzieło’’ ? – Pytam
-Wymyśla.
Prawdą jest, że kiedyś była ładna i zdrowa, ale nie prawdą jest to, że to ja ją
zniszczyłam. Sama sięgnęła po narkotyki. Nikt jej do tego nie zmuszał!
Kiwam
głową, choć nie bardzo rozumiem. Podobno jestem inteligentna (bo przecież
jestem!) ale ten temat nie jest dla mnie. Wracamy do mieszkania. Jestem tak
zmęczona, że gdy tylko wchodzę do pokoju i widzę moje łóżko, rzucam się na nie.
-Nellie?
– Słyszę głos Paige. Harry, leżący na łóżku spogląda na mnie. Pewnie znów
myśli, jaki komentarz na temat mojego wyglądu wygłosić.
-Tak?
-Szykujemy
się! – Śmieje się. –Harry, ty też powinieneś!
-Ja
nie będę stał dwie godziny przy lustrze i sprawdzał, czy aby na pewno sukienka
na mnie dobrze leży – Warczy. Paige przewraca oczami, ale za chwilę znów
spogląda na mnie.
-Chodź!
– Trąca mnie łokciem. Jest cała w skowronkach.
-Co
ci jest? – Louis podchodzi do Paige
-Wiesz,
pierwszy raz idę na imprezę z dziewczyną, a nie z bandą facetów, którzy wracają
najebani i mówią że chcą pierdolić cię w krzakach. – Śmieje się. Wchodzę do
pokoju i patrzę wyczekująco na Paige.
-Chodź,
ubierzemy cię! – Spokojnie, Paige, spokojnie...
Idę
z nią do łazienki. Na szafce jest ułożona góra ciuchów.
-Mam
już dla ciebie uszykowany zestaw. Tylko muszę go... O mam! – Podaje mi
czerwoną, krótką sukienkę. Widać mi będzie w niej piersi!
-Paige,nie
założę jej.
-Dlaczego?
–Patrzę na nią wymownie.
-Ugh,
Nellie! – Jęczy – Dobra, gdy przeglądałam szafę widziałam.. chodź. – Ciągnie
mnie za sobą – Jest! – Pokazuje mi moją czarną sukienkę z rękawami ¾.
-Paige...
-Nie
marudź! Zakładaj. – Znów pcha mnie w stronę łazienki. Wchodzę do niej i ubieram
sukienkę. Jest krótka, ale o wiele lepsza od tamtej czerwonej. Wychodzę i
obracam się wokół własnej osi.
-Masz,
załóż te buty. Jaki masz rozmiar?
-39.
-Będą
dobre. – Podaje mi czarne lity z ćwiekami.
-Mój
Boże, Paige... One są zbyt ...
-Nie
są. Zakładaj – Nakazuje. Nie chcę ich,
ale nie potrafię się sprzeciwić. Ubieram
buty. Czuję się o wiele wyższa. Zacznę chodzić w obcasach. Cóż.. w obcasach bez
ćwieków. Mogę nosić zwykłe szpilki. Przynajmniej nikt nie będzie mi mówił, że
jestem niska.
-Chodź,
zakręcimy ci włosy.
Jestem
ubrana bardzo, bardzo wyzywająco. To przez te buty. I tą czerwoną szminkę . No,
i ten eyeliner robi swoje.
-Wyglądam
jak prostytutka. – Komentuję swój wygląd
-O
kurwa. – Louis podchodzi do mnie i owija ramię wokół mojego pasa. Czuję się
niekomfortowo, dlatego też odtrącam jego rękę, a on śmieje się.
-Dzisiaj
są wyniki. – Louis szepcze do Paige
-Jak
myślisz, kto wygra?
-Albo
Harry, albo Jonathan. – Louis uśmiecha się – Tak, jak zwykle. Zostajesz do
końca?
-Nie
wiem. Zależy, czy Nellie będzie chciała zostać.
-Będziesz
chciała – Zayn zwraca się do mnie – Tutaj imprezy są zajebiste. Przynajmniej
nie obserwuje cię kilkunastu chujów z dziennikami – Wszyscy chichoczą.
Ci
‘’chuje’’ to nauczyciele? Boże, jak można tak mówić o wykwalifikowanych
osobach? Nie rozumiem. Z kim mi przyszło mieszkać?
Zastanawiam
się nawet, czy inni studenci też muszą mieszkać po siedem osób w mieszkaniu?
Zawsze myślałam, że akademik to budynek z setką pokoi, które są małe, na dwie
osoby, a nie z mieszkaniami na trzy razy więcej ludzi!
-Idziemy!
– Paige wykrzykuje i bierze mnie pod ramię. Coś mi się wydaje, że pójście na tą
imprezę to zły pomysł, ale skoro, cytuję Zaun’a ,,Idą wszyscy! Nawet te
największe kujony!’’ to nie będę gorsza. Wsiadamy do auta któregoś z chłopaków.
Niall bierze Paige na kolana, ponieważ inaczej się nie zmieścimy. Widzę, że ani
jej, ani jemu nie przeszkadza ocieranie się o siebie. Cóż, nie rozumiem, jak
tak można, skoro jest się tylko przyjaciółmi. Może jednak oni są kimś więcej?
-Nellie,
ty też musisz usiąść na kolana jednego z nas.
-Nie! – Zaprzeczam szybko
-Nie
marudź. Przecież to będzie piętnaście minut jazdy – Oznajmia Liam
-Nie
chcę – Jęczę. Błagam, to jest nie w moim stylu. Ja nie chcę. No, proszę....
-Oh,
nie bądź cipą – Paige śmieje się. Dzięki! Dobra z ciebie koleżanka!
Louis
nie wytrzymuje i ciągnie mnie za rękę. Sadza sobie na kolana i zamyka drzwi.
Cudownie.
-I
co? Jest aż tak źle? – Po kilku minutach jazdy, które wydawały się być wiecznością,
Louis szepcze do mnie te słowa.
Tak!
-Nie.
-Trochę
pewności siebie,mała – Kładzie rękę na moje udo, ale strzepuję ją. Boże.
Wysiadamy
przed jakimś ogromnym budynkiem. Czuję, że wszyscy się na mnie patrzą. To dla
tego, że wyglądam jak prostytutka! Nie chcę tam wchodzić! Powinnam wertować w
tym momencie podręcznik,powinnam się uczyć, oglądać film, robić cokolwiek
innego, ale na pewno nie powinnam tutaj być! Tyle tu tych wytatuowanych ludzi z
motorami. Boże.
To
jest klub. Nad dużymi przeźroczystymi drzwiami jest napis ‘Drunk 20’.
Nie
chcę tam wchodzić. Już czuję ten zapach alkoholu i papierosów.
-Wszyscy
mają skończone 20 lat? – Pyta ochroniarz przy wejściu. Oh, dlatego przy nazwie
klubu jest 20.
-Tak.
– Odzywa się Liam
-Nie,
j... – Harry zasłania mi usta rękę i pcha do środka. Kiedy już tu jestem,
bierze rękę z mojej twarzy i ciągnie mnie do ściany.
-Co
ty do chuja odpierdalasz?! – Wrzeszczy, żeby przekrzyczeć dudniącą muzykę
-Nie
mam dwudziestu lat. – Patrzę na niego przerażona
-Jesteś
taka pojebana... – Przeczesuje ręką włosy
-Skończyłeś?
–Pytam się go, gdy już nie wytrzymuje. Kim on jest, żeby mnie oceniać?
-Nie.
–Warczy –Połowa ludzi tutaj, nie ma dwudziestu lat. Po chuj mówić prawdę, jeśli
chcesz się... – Nie dane mu było dokończyć, gdyż w tym samym momencie
usłyszeliśmy sygnał policji.
-O
w mordę.
***
Po pierwsze: chciałam z całego serca przeprosić za to, że nie dodałam rozdziału przez BARDZO, BARDZO długo,ale zastanawiałam się, czy aby na pewno chcę go pisać. Nie wiem, czy czytelnikom (tutaj podziękuję osobom, które komentują :) )się ten blog podoba. Proszę, komentujcie, bo to bardzo motywuje! I napisz w komentarzu, co Ci się nie podoba, lub podoba ( :D ). Kiedy przed chwilką weszłam na mojego bloga, było 869 wyświetleń, więc bardzo dziękuję ! (hi hi , zboczuszek LOL).
TEN ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ KOCHANEJ PATRYCJI, KTÓRA JEST STRASZNIE NATRĘTNA I TO ONA KAZAŁA MI DODAĆ ROZDZIAŁ... <3
To na tyle. KOMENTUJ!!!!!!!
To na tyle. KOMENTUJ!!!!!!!
~Muerte
podova mi sie twój blog. chce byc informowana !! ^^
OdpowiedzUsuńJeśli chcesz być informowana, musisz zostawić mi TT lub facebooka ;)
UsuńPrzecież jak inaczej mam Cię informować? Piszesz z anonima x
boskie! Pisz dalej. Zakochała sie w tym. Czekam na dalsze losy xd
OdpowiedzUsuńZajebiaszcze ,ahahhaha co? xD Czekam na następne :))
OdpowiedzUsuńKocham, mocno! xx
Witaj!!
OdpowiedzUsuńNie wiem czy pamiętasz, ale robiłam Ci szablon na tego bloga :)
Wczoraj otworzyłam swojego bloga graficznego, gdzie dodałam notkę o twoim szablonie (również dodałam tam link do twojego fan-fiction, mam nadzieję, że nie masz pretensji)! :)
Chciałabym Cię prosić, abyś zmieniła link w buttonie z moim podpisem, na twoim blogu.
Wchodzisz w bloggera >> układ >> gadżet o nazwie "SZABLON" >> zmieniasz link (nie link do obrazka!) na ten: http://graphicsbyme4you.blogspot.com
Z góry dziękuję! :**
Jasne, że pamiętam! Jak można zapomnieć ?:) Już zmieniam ;)
OdpowiedzUsuńwiesz co?
OdpowiedzUsuńnie ma słów, którymi mogę określić twój talent ... ja po prostu jestem wstrząśnięta... <3
dziękuję za to, że mogę czytać takiego wspaniałego bloga. ;)