czwartek, 2 stycznia 2014



                                                         Rozdział piąty



        Oglądam kolejny nudny film w telewizorze w pokoju gościnnym, który jest również sypialnią Zayn’a, Paige, Louis’a i Niall’a.
-Harry, kurwa wstawaj! – Słyszę krzyk Liama
-Spierdalaj!
-Harry!
-Spier-da-laj!
-Kurwa!
Trzask drzwiami przerwał tę ostrą rozmowę. Ja nie rozumiem, jak zdanie może składać się z samego przekleństwa!
-Zayn, idź go obudź. Przecież mamy wyścig!
-Jaki wyścig? – Pytam, zanim zdążę ugryźć się w język.
-A co, chcesz wziąć udział? – Zza drzwi wyłania się Harry
-Nie, po prostu chcę wiedzieć- Odpowiadam
-Nie martw się. I tak byśmy cię nie wzięli. Do wyścigów potrzebne są wysportowane i chude dziewczyny, a ty.... Cóż, ty do takich nie należysz. – Puszcza mi oczko.
    No ja się chyba przesłyszałam! Totalny brak dobrych manier, zero kultury.   
-Harry ...- Niall szepcze z wyrzutem, gdy opuszczam szybko pokój. Nie  powinnam się tym przejmować. Chłopak powinien prawić komplementy płci pięknej, a nie ją poniżać.
-Nellie! –Słyszę wołanie, gdy myję wieczorem zęby.
-Co?
-Wychodzimy!
-Co? – Nie dosłyszałam, ale oni już zniknęli za drzwiami. Zostałam sama, a jest ciemno.
Postanawiam iść do sklepu. Niall miał mi pokazać, gdzie tu jest jakiś market, ale oczywiście tego nie zrobił.
Ubieram się  w biały sweter i jasne jeansy.  Zakładam botki, a włosy rozpuszczam. Powoli wychodzę z pokoju. Na korytarzu jest nieciekawie. Lampa migocze, sprawiając wrażenie jakby zaraz miała przestać świecić.
-Nellie? – Słyszę głos za sobą. Odwracam się. To Paige, Harry i Niall.
-Tak?
-Gdzie idziesz? – Pyta Paige. Co ich to interesuje? Lubię Paige,a Niall wydaje się sympatyczny, ale po co wiedzieć im, gdzie idę?
-Do sklepu. – Odpowiadam
-Orientujesz się, gdzie jest jakikolwiek sklep? – Pyta Harry i dopiero wtedy patrzę na niego. Ciągle mam w głowie jego uwagę na temat mnie. ,,Do wyścigów potrzebujemy chude i wysportowane dziewczyny,a  ty... Cóż, ty do takich nie należysz’’.
Patrzę na niego, lecz nie odpowiadam. Niech sobie nie myśli, że nie mam uczuć, bo tak się składa, że takowe posiadam.
-Raczysz odpowiedzieć na moje pytanie? – Harry jest widocznie poirytowany.
-Nie.
-Ja pierdole. Idiotka. – Warczy, po czym przepycha się, popychając mnie ramieniem i odchodzi.
-Sorry za niego – Niall robi skwaszoną minę i biegnie za przyjacielem.
-Spoko, nie stresuj się. Harry to fiut. – Paige śmieje się z własnego doboru słów, a ja nie mogę nic poradzić na to, że robię obrzydzoną minę.
-Sorry – Dziewczyna chichocze.
-Głośniej się nie da? – Zza rogu wychodzi blondynka, która dzisiaj mi się przedstawiała. Niestety nie mogę przypomnieć sobie jej imienia.
-O, witaj, Paige. Jak tam Georg?– Dziewczyna śmieje się bezczelnie.
-Zamknij pysk, szmato– Paige mówi głośno i wyraźnie. Jest wredna, ale dziewczyna nie robi sobie z tego jakiegoś wielkiego problemu.
-Ładny dobór słów,Butler. – Wzrusza ramionami, ale głupkowaty uśmieszek nie schodzi z jej twarzy.
-Tina, jak się nie zamkniesz, obiecuję, że cię pierdolnę.– Paige prycha. Przypomniała mi imię tej dziewczyny. – Chodźmy Nellie. – Popycha mnie lekko w stronę drzwi, po czym szczeka. Tak, szczeka. Jak pies.
Wychodzimy z akademika i udajemy się do marketu. Kupuję produkty, potrzebne do naleśników. Następnie biorę do ręki dwa jabłka, marchewkę i pietruszkę.
-Paige? –Wołam ją, gdy stoję przy kasie.
-No?
-Mogłabyś powiedzieć mi, dlaczego zaszczekałaś na Tinę? – Uśmiecham się i płacę kartą kasjerce.
-Zawsze imię Tina kojarzyło mi się z psem, więc myślałam, że kiedy na nią naszczekam zamknie mordę – Paige chichocze
-Um... To trochę dziecinne, nie sądzisz? – Dziewczyna tylko wzrusza ramionami
Wchodzimy do mieszkania. Dziwię się, że Paige wolała zostać ze mną, niż iść z Harry’m i Niall’em.
-O jakie wyścigi im chodzi? – Pytam nagle, rozpakowując zakupy.
Paige smutnieje. Wolę nie drążyć tematu, skoro w jakiś sposób to ją rani.
-Um ...to są wyścigi motorów. Faceci jeżdżą na motorach. – Uśmiecha się zakłopotana.
-Nie musisz mi mówić –Nie wiem dlaczego, ale widzę, że sprawia jej to wewnętrzny ból, dlatego nie będę nalegać.
Paige uśmiecha się słabo i idzie do swojego pokoju.
-Chcesz coś do jedzenia? – Pytam się jej
-A co robisz?
-Naleśniki.
-Pomogę ci – Podchodzi do mnie i zaczynamy gotować. Okazuje się, że Paige nie ma zielonego pojęcia o gotowaniu.
Zjadamy i myjemy talerze. Siadam na łóżku któregoś z chłopaków i tempo wpatruje się w ścianę.
-Ile masz lat? – Pytam się jej
-W styczniu kończę dwudziestkę – Uśmiecha się – A ty?
-Skończyłam osiemnaście w sierpniu – Wzruszam ramionami.
-To jesteś z nas najmłodsza – Paige śmieje się ze mnie – Niall ma 21, Liam 22, Harry 21, Louis 22, Zayn jest trochę starszy od Harry’ego.
Dlaczego wszyscy są po dwudziestce? Tylko ja mam 18. To jest głupie.
-Oh. – Wzdycham.
-Nie przejmuj się. –Brunetka puszcza mi oko. –Co robisz z włosami?
Co?
-Co?
-No, bo masz włosy trochę dłuższe ode mnie, ale twoje są bardziej zdrowsze. – Oznajmia.
-Myślę że to po mojej mamie- Uśmiecham się na samo wspomnienie o mojej mamie -  Miała bardzo długie, czekoladowe włosy, ale nigdy nie były zniszczone.
-Była do ciebie podobna? – Paige pyta się mnie.
-Nie. Jestem żeńską wersją mojego taty. Mama miała idealną twarz, czarne oczy i oliwkową karnację. Włosy rozpuszczała, a one kręciły się na końcówkach. Była wysoka, szczupła. Nie jestem do niej podobna. – Mówię jej.
-Opowiedz mi. – Paige rozkazuje
-O czym?
-O sobie. Jesteś... Jesteś pierwszą dziewczyną, z którą dobrze mi się rozmawia i która nie jest taka jak...Tina – Wzdryga się od tego imienia. Coś każe mi myśleć,że muszą się bardzo nienawidzić.

-Urodziłam się w Dover i mieszkałam tam od zawsze. Mam starszego brata – Kevina. Ma 22 lata.
-Też taki nudny jak ty? – Zauważam obecność Harry’ego w pokoju.
-Wróciłeś już z wyścigów? – Paige pyta go szybko
-Taa, jak widać.
-Co tak szybko? – Znów zadaje pytanie
-Był wypadek. Jakąś dziwkę potrącili – Harry się śmieje
Patrzę na Paige, ale ona tempo wpatruje się w podłogę.
-Będzie żyła? - Odzywa się w końcu
-Nie wiem. Ale ostro było. Jakiś facet wjebał w nią motorem, a potem kolejny i kolejny.Po niej jeździli. – Akcentuje ostatnie słowo- Jak przeżyje, to będzie siedziała na wózku inwalidzkim do końca życia – Harry prycha. Szkoda mi tej dziewczyny.
-Kurwa, mówisz o tym ot tak?! – Paige wstaje
-To był jej wybór! – Harry wzrusza ramionami
-Jej wybór?! A ja kurwa miałam jakiś wybór?! – Paige wrzeszczy i wychodzi z pokoju. Co mam zrobić? Pojść za nią?
-Co się gapisz? – Chłopak warczy na mnie
-Nie wiem o co poszło, ale może powinieneś ją przeprosić? – Pytam  z nadzieją,  że odpowie normalnie.
-Jak nie wiesz, to po chuj się pytasz? – Nadzieja znika. Harry jest mało inteligentny.
Patrzę na niego z szeroko otwartymi oczami. Co to jest?! Kim on jest?
Wychodzę z mieszkania i szukam Paige gdzieś na korytarzu.
Widzę ją. Siedzi na fotelu przy schodach.
-Paige...
-Idź sobie. – Szlocha
-Nie pójdę.
-Powiedziałam, idź! – Krzyczy i ociera łzy
Gdy ja płakałam, mnie nie miał kto przytulić. Dlatego przytulam Paige wiedząc, że to jej pomoże. To zawsze pomaga. Głaszczę ją po głowie jak małe dziecko.
-Cokolwiek zrobił, na pewno nie zrobił tego celowo...
-Zrobił. On lubi ranić ludzi – Krztusi się powietrzem
    Budzę się rano. Jest po piątej. Słyszę chrapanie chłopaków Wychodzę cicho z pokoju. Wszędzie jest ciemno. Podchodzę do drzwi od łazienki i otwieram je. Zapalam światło. 
-Ah! – Krzyczę, gdy widzę Niall’a siedzącego na podłodze z głową wiszącą nad toaletą.
-Boże, Niall! –Piszczę i podchodzę do niego. Mam ochotę odejść, gdy widzę wymioty wszędzie wokół niego.
-Kto ty? – Mruczy. Jest pijany.
-Nellie.- Podnoszę go i próbuję zanieść do jego pokoju, ale nie udaje mi się.
-Niall, błagam, rusz się! – Jęczę
-Happy brithday to you! – Wrzeszczy na całe gardło.
-Co tu do chuja się dzieje?! – Zayn zapala światło i otwiera drzwi od kuchni. Tak, od kuchni. Niall mnie tu zaprowadził.
-Kurwa. – Zayn wzdycha i podnosi chłopaka z ziemi. – Ej,pomożesz mi go przebrać? – Zwraca się do mnie
-Mhm ...
Ściągamy brudną koszulkę Niall’a , a następnie jego spodnie. Staram się nie patrzeć na jego krocze.
-Boże, jest cały obrzygany! – Warczy Zayn
-Byliście na jakiejś imprezie?
-No, ale ja nie piłem. Musiałem wyjść do dziewczyny. – Wzdycha i podnosi Niall’a. Kładzie go na jego łóżko. Niall coś burczy pod nosem, ale od razu zasypia.
-Dzięki – Mówię mu
-Spoko. Nie idziesz spać? – Pyta mnie.
-Nie, już nie – Odpowiadam, po czym podchodzę do łazienki.
Świetnie. Pewnie ja będę musiała to sprzątnąć. Myję się jak najszybciej, nie chcę, aby wparował mi tu pijany Niall, składając mi życzenia urodzinowe, pomimo tego, że urodziny mam dopiero w sierpniu.
 Wychodzę spod prysznica i w błyskawicznym tempie owijam się ręcznikiem. Idę na placach do mojego pokoju.

  -Co chcesz dzisiaj robić? – Pyta Paige. Jest  nie rozbudzona.
-Um... Sama nie wiem. – Odpowiadam
-We wtorki są imprezy. – Mówi Zayn, który również nie śpi
-Nie chodzę na imprezy. – Powtarzam. Ile razy mam to mówić? Dlaczego są tacy natrętni?
-Na wtorkowe imprezy idą WSZYSCY! Nawet te największe kujony. – Śmieje się Zayn
-Cóż,  ja nie pójdę.
-Nellie!  Przestań być taka uparta! – Paige klepie mnie po ramieniu, po czym odchodzi.
-Impreza zaczyna się wieczorem, jak mniemam, więc nawet, gdybym poszła, to co mam robić teraz? – Pytam ich
-Śniadanie możesz zrobić. – Paige wzrusza ramionami.
Tak, to dobry pomysł. Wczoraj kupiłam składniki, do robienia naleśników, więc dzisiaj je zrobię. Ciągle jestem w mojej piżamie, składającej się  z czarnych, krótkich spodenek , bluzce w żółte uśmieszki i bardzo ciepłego, czarnego kardiganu.
-Nellie? – Paige podchodzi do mnie, gdy smażę naleśniki
-Tak?
-Głupio mi o to pytać, ale nauczyłabyś mnie któregoś dnia coś ugotować? – Pyta się mnie, a ja zaczynam się śmiać – Co? Jeśli nie, to zrozumiem...
-Jasne! – Uśmiecham się do niej,a ona z ulgą odwzajemnia gest. Zauważyłam, że Paige jest odważna w stosunku do wszystkich ludzi. Z wyjątkiem mnie. Czasami mówi coś wrednego i czasami jest śmiała, ale to tylko czasami. Zdarzają się chwile, kiedy jej nie poznaję. Wtedy jest nieśmiała, spokojna, cicha i zagubiona. Nie rozumiem jej.
-Dziękuję. – Posyła w moją stronę szczery uśmiech, a następnie jej wzrok ląduje na Harry’m, który stoi w drzwiach. Ma na sobie tylko bokserki, jednak Paige nie zdaje się to przeszkadzać.
-Co to za żarcie? – Harry podchodzi, przesuwa mnie łokciem i wpatruje się w naleśniki na talerzu –Mogę, nie? – Patrzy na mnie. Nie lubię go, ale jedzenie jest dla wszystkich tak więc kiwam głową i dotykam ręką jego klatki piersiowej, by przejść do patelni. Harry patrzy na mnie z obrzydzeniem. Co znów zrobiłam?
-Nie dotykaj mnie – Warczy. Boże, czy on mógłby być milszy? Wychodzi z kuchni z czterema naleśnikami w ręce.
-Nie przejmuj się nim – Paige wzdycha – Idę się przebrać. Jak skończysz to pójdziemy na miasto na jakieś zakupy – Puszcza mi oczko.
Kiedy kończę robić naleśniki niosę je na stół. Dziwię się, że poniektórzy wstali dopiero teraz. Jest po dziesiątej. Nakładam na swój talerz dwa naleśniki, po czym smaruję je dżemem truskawkowym.
Harry patrzy na mnie z obrzydzeniem. Po raz kolejny. Co tym razem?
,,Do wyścigów potrzebujemy chude i wysportowane dziewczyny,a  ty... Cóż, ty do takich nie należysz’’.
Odkładam talerz z jedzeniem i odchodzę od stołu. Zamykam drzwi od łazienki i podnoszę bluzkę do góry. Patrzę w lustro. Przecież nie jestem gruba, czy otyła! Jestem normalna. Wszyscy zawsze mówili mi, że jestem szczupła, więc może dlatego tak bardzo przejęłam się krytyką Harry’ego?  Sama nie wiem, ale jego słowa mnie dotknęły, pomimo tego, że na jego zdaniu mi nie zależy. Jestem dziwna. Skoro chłopak ewidentnie mnie nie lubi, to dlaczego przejmuję się jego zdaniem? Nie powinnam.  Nie znam Harry’ego. W akademiku jestem kilka dni, ale wiem, że on już coś do mnie ma. Jakiś problem. Tylko dlaczego? Cóż, trudno się mówi.
-Paige? –Wołam, a ta wpada gwałtownie do łazienki
-No?
-Co mam ubrać? – Pytam się jej. Sama nie wiem dlaczego, skoro mogłabym stworzyć dla siebie idealny zestaw.
-Pokaż mi swoją szafę.
------
Hey! ;) No więc tak, dziękuję za te 11 komentarzy pod rozdziałem (teoretycznie rzecz biorąc, to 9, bo te dwa to były moje odpowiedzi...) No, to jeszcze raz: Dziękuję za te 9 komentarzy pod rozdziałem! :) I za ponad 600 wyświetleń.  
Te komentarze bardzo,bardzo, bardzo motywują i sprawiają, że mogę się uśmiechać jak głupia do monitora :) Więc proszę, jeśli przeczytałaś rozdział, skomentuj. Nawet krytycznie. Przyjmę każde miłe słowa i każdą krytykę, bo uczę się na własnych błędach :) 
Pozdrawiam ~Muerte 

8 komentarzy:

  1. fajne to twoje opowiadanie . bede komentować anonimowo bo nie mam tu konta . ale fajne jest ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. JEJKU SUPER <3
    ZA DOBRZE PISZESZ, PF
    CHCĘ NASTEPNY, JUŻ! <3
    + u mnie nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle super, tylko trochę długi ten rozdział ale miło się go czyta.
    Oby tak dalej kocham twoje opowiadanie :) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. nie mam gdzie poinformować, więc zrobie to tu :/
    u mnie nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz dalej takie długie i czekam na next ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Ejjjjj , ja chce nowy rodził !
    KOCHAMM TOOOO <33333

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeej , dawaj next dziewczyno.
    Weź tak fajnie mnie naucz pisać xd

    OdpowiedzUsuń
  8. DLACZEGO JA NIE UMIEM TAK WSPANIALE PISAĆ I NIE MAM TAKIEGO TALENTU ?!?!?!?!
    ZAZDRO KOCHANIE ! <3
    TO FANFICTION JEST CUDOWNE, MAM NADZIEJĘ ŻE NIGDY SIĘ NIE SKOŃCZY <3 ...

    OdpowiedzUsuń