Rozdział siódmy
Jestem
osobą uczciwą, nienaganną, wzorową,
pilną, inteligentną i wartościową. Nigdy nie miałam do czynienia z policją.
Piję raz na rok, ale nigdy nie byłam ‘zalana na trupa’. Nigdy nie miałam w
ustach papierosa. Jestem dziewicą. Zawsze miałam prace domowe. Do szóstej klasy
nie spóźniłam się ani razu na lekcje, a gdy się już spóźniłam, to tylko
dlatego, że Alexander zadzwonił do mnie i powiedział, że są korki. No błagam.
Nie mogę tego zaprzepaścić w jedną głupią noc. Dlaczego tu przyszłam? To był
zły pomysł. Czuję, że w akademiku nie dane będzie mi uczyć się pilnie, ponieważ
pan dyrektor, którego teraz nie dażę już wielką sympatią, przydzielił mi pokój
z szóstką huliganów! Muszę się gdzieś schować, pod łóżko, do szafy, cokolwiek.
-Idziemy!
– Harry ciągnie mnie za rękę na górę. Jest bardzo zły. Zły, to może złe
określenie, bo zły to on jest zawsze. Jest wściekły. Jego uścisk wokół mojego
nadgarstka jest mocny. Zbyt mocny. Moja skóra jest delikatna. Używam
specjalnych
balsamów, a gdyby nie one, to ...
-Nellie
kurwa rusz dupę! – Harry warczy, przyciagjąc mnie do siebie. Wchodzimy do
jakiegoś z pokoi. Dlaczego tu są pokoje? Przecież to jest klub! Cóż, może to
jednocześnie hotel? W pokoju panuje
półmrok. Są tu ciemne żaluzje, sięgające aż do ziemi, duże, okna, a na środku
pomieszczenia znajduje się czarny, puszysty dywan, a na nim łóżko z białą
pościelą. -Wejdź pod łóżko. Zaraz wracam. – Nakazuje i bierze głęboki wdech.
Nabiegaliśmy się trochę. Nie chcę tu zostać sama! Nie myślę, kiedy wypowiadam
jego imię.
-Harry.
– Chłopak zatrzymuje się w drzwiach i patrz na mnie
-Nellie,
zaraz wracam. – Mówi głosem, nieznoszącym sprzeciwu
Wchodzę
posłusznie pod łóżku. Śmierdzi tu jeszcze gorzej. Czekam i czekam. Czas wlecze
się nieubłagalnie, a moje ręce drżą. Znowu.
-Rozbieraj
się. – Słyszę głos Harry’ego. Co? Nie będę się przy nim rozbierać! Czego on oczekuje? Patrzę w stronę, z której dochodzi dźwięk i
widzę dwie pary butów. Kto tam jeszcze jest? Wnioskuję, że jakaś dziewczyna,
ponieważ są tam czerwone szpilki.
-Nellie,
masz się nie odzywać pod żadnym pozorem. – Harry mówi i słyszę, że kładzie się
na łóżku.Na szczęście zdanie ''rozbieraj się'' nie było do mnie. Kamień spadł mi z serca.
-Chodź
tu, Tina. –CO? Tina?! Po co mu tam Tina?
-Już!
– Dziewczyna piszczy i wskakuje na łóżko, po czym chichocze. Nie rozumiem,
dlaczego mam się nie odzywać. Znaczy, to akurat rozumiem, ale co oni tam na
górze będą robić?
-Idą
chyba – Tina szepcze i zaczyna jęczeć. Dlaczego ona jęczy?! Przestań jęczeć! Chcę wyjść spod łóżka, ale słyszę kroki na
korytarzu. Harry wzdycha głęboko. To nie brzmi, jakby udawali. Może na prawdę
współżyją? Ale dlaczego? Po co? Chcą mi pokazać, że bardzo mnie nienawidzą i
chcą udowodnić, że mogą zepsuć ten wieczór? No, to mogę otwarcie powiedzieć, że
im sie udało. Co chwilę słyszę jęki i skrzypienie łóżka. Bardzo chcę stąd
wyjść, ale wiem, że na korytarzu jest policja, która prawdopodobnie mnie szuka.
Nagle słszę, że drzwi się otwierają. Odwracam głowę w tamtą stronę i widzę trzy
pary butów. Jestem przerażona. Zamieram w bezruchu.
-Kurwa!
– Harry wrzeszczy i podnosi się z łóżka. Policjanci wychodzą bez słowa. Co to
miało być? O co chodziło? Nic nie rozumiem. Dlaczego ci faceci nic nie
powiedzieli Harry’emu? Dlaczego Harry i Tina ... współżyli?
-Nellie,
możesz wyjść – Wychodzę spod łóżka, a Tinie opada szczęka. Oboje są przykryci
przyścieradłem. Są nadzy. Chcę znać odpowiedzi na moje pytania odnośnie ich ‘’zabawy’’,
ale nie mam odwagi zapytać. Tina ciągle wpatruje się we mnie. Co mam zrobić?
-Wytłumaczę
ci to szybko i tylko raz, więc słuchaj uważnie – Podnoszę wzrok na Harry’ego –
Te pokoje są do pieprzenia. –Patrzę na niego ze zmrużonymi oczami. - To są
takie pokoje seksu – Mówi wyraźnie, jakby tłumaczył dziecku. Czuję dyskomfort,
ponieważ wiem,że stoją bez ubrania, a ich osłoną jest jedynie cieńkie
przyścieradło – Na każdej imprezie ludzie wchodzą se do pokoi i możgą tu robić
co chcą, z kim chcą i jak głośno chcą – Śmieje się z dobory swoich słów, a ja robię obrzydzoną
minę. Nic na to nie poradzę. – Tak więc nienaturalne było by siedzenie na łóżku
lub robienie cokolwiek innego niż uprawianie seksu w tym pokoju. Musieliśmy
udawać, bo gdyby policja tu weszła, mogłaby przeszukać pokój. A no wiesz...
Skoro się pieprzyliśmy, to pewnie gliny uznały, że nie będą nam przszkadzac. Tina
tu jest, bo musiałem znaleźć sobie partnerkę. – Uśmiecha się, a Tina oblizuje usta.
-Ale
dlaczego akurat nią? – Odzywam się, zanim zdążę ugryść się w język.
Powiedziałam to. Na głos. Harry zaczyna się śmiać głośno, po czym zwraca się do Tiny.
-Chyba
nie daży cię sympatią – Tina odwraca się do mnie i patrzy w moje oczy z
wściekłością.
-Idź
stąd. Chcemy z Harry’m coś dokończyć. – Chichocze, po czym całuje go
zachłannie. Odwracam się na pięcie i wychodzę z pokoju.
Boję
się tu być. Może policja jeszcze nie poszła? Co mam ze sobą zrobić? Zauważam
znak toalety na drugim końcu korytarza. Idę do niej.
Siadam
na parapecie i po prostu zaczynam płakać. Jestem osobą bardzo wrażliwą.
Dlaczego Tina jest dla mnie taka wredna? Harry z resztą nie jest lepszy. Chociaż...
zrobił wszystko co w jego mocy, żeby policja mnie nie dopadła. Może jest w nim
jakaś krztyna dobroci dla mnie? Boże, chcę wrócić do akademiku. Błagam. Wycieram
łzy i podchodzę do lustra. Świetnie. Nigdy więcej eyelinera. Wychodzę z toalety
i kieruję się na dół.
-Nellie!
– Słyszę męski głos, wypowiadający moje imię.
-Tak?
– Odwracam się i widzę wysokiego bruneta bez koszulki, zbliżającego się do mnie
i prawdopodobnie pijanego.
-Jestem
Jonathan – Podaje mi rękę. Odpowiadam tym samym gestem, a następnie wypowiadam
moje imię. Pamiętam, że Louis i Paige rozmawiali o jakimś Jonathanie. – Wiem,
jak się nazywasz – Chichocze.
-Skąd?
-Myślę,
że wszyscy wiedzą – Puszcza do mnie oczko. – Trafiłaś do pokoju, do którego
nikt inny by nie wszedł i ... Wszyscy mówią, że niezła laska z ciebie.
Czerwienię się na jego słowa, po czym puszczam jego rękę.
-Dasz
się zaprosić na drinka? – Uśmiecha się do mnie. Jest całkiem sympatyczny i nie
tak pijany, jak myślałam, że będzie.
-Nie
piję.
-Dla mnie zrobisz wyjątek – Rozgląda się po korytarzu, jakby patrzył czy ktokolwiek zwraca na niego uwagę.
-Ja..
-Dla mnie zrobisz wyjątek – Rozgląda się po korytarzu, jakby patrzył czy ktokolwiek zwraca na niego uwagę.
-Ja..
-Taa,
wolałbym jednak, abyśmy poszli do tamtego pokoju. Będzie ciszej – Znów się
uśmiecha, a nieprzyjemne ciarki rozchodzą się w dół mojego kręgosłupa. Ten
uśmiech nie należał do przyjaznych. Jeśli Harry mówił prawdę, tamte pokoje
należą tylko i wyłącznie do... do seksu, tak więc dlaczego on chce, żebym z nim
tam poszła? Nim zdążę odpowiedzieć, czuję rękę na moich ustach, po czym zostaję
wepchnięta do pokoju z numerem 200. Harry był w pokoju 201.
-Jonathan,
ja na prawdę nie myślę, żeby to był dobry pomysł – Jąkam się, a cała trzęsę się
jak galareta. Chłopak zamyka drzwi na klucz.
-Spokojnie,
Nellie. - Siada na łóżku. – Rozgość się.
Chcesz drinka?
Kręce
przecząco głową.
-Przecież mówiłam, że n-nie piję.
-Przecież mówiłam, że n-nie piję.
-Jednak
ci naleję – Mruczy i podaje mi szklankę z alkoholem. – Wypij. – Nakazuje. Znów
kręcę głową – Powiedziałem: wypij! – Krzyczy. Niepewnie biorę łyka, po czym
krzywię się na jego smak. Dlaczego to zrobiłam? Zawsze byłam stanowczą kobietą,
a teraz? Po prostu się boję. – Mocny,
nie?
Potakuję.
-Mało
mówisz. To nawet lepiej. Jest pewność, że nikt nas nie usłyszy. – Odpina pasek
od swoich spodni. Boże, błagam. Co on chce zrobić? Chce uprawiać ze mną seks? –Chodź tu.
-Nie.
-Więc
wypij to. Do dna. – Wskazuje ręką na szklankę, która ma połowę swojej
zawartości. Druga połowa jest wylana na podłogę. To przez te trzęsące się ręce.
Wypijam
posłusznie napój. Skrzywiłam się, a w myślach odmawiałam setną modlitwę.
Strasznie się boję. On nie ma prawa mnie skrzywdzic, czy nawet dotknąć.
-Wiesz,
co chcę z tobą zrobić? – Pyta i podchodzi do mnie. Dotyka wnętrzem dłoni mojego
policzka. Trzęsę się jeszcze bardziej. – Spójrz – Wskazuje na swoją erekcję,
widoczną przez bokserki. Jakim cudem zdjął spodnie, że tego nie zauważyłam?!
-Bardzo
mnie podniecasz... – Mruczy jeszcze, a potem w ułamku sekundy popycha mnie na ścianę
i zaczaczyna całować moje usta tak zachłannie, że brakuje mi powietrza. Nigdy
się tak nie całowałam. Jak mówiłam, byłam rozsądną, stanowczą kobietą. Cóż,
dalej jestem.
Odpina
moją sukienkę, która opada na podłogę.Wyrywam mu się i próbuję dostać się do
drzwi. On łapie mnie w pasie i przyciąga do siebie, a następnie uderza w twarz.
-Co ci do kurwy nędzy mówiłem?! Masz siedzeć cicho dziwko! – Wrzeszczy i rzuca
mną o ziemię, kopie mnie w brzuch, po czym ciągnie moje włosy w górę.
-Proszę
– Jęczę.
-Zamknij
się. – Syczy i znów oderza moją twarz. Tym razem pięścią. Boże, to tak bardzo
boli.
-Jeszcze
raz krzykniesz, a obiecuję kurwa obiecuję, że przerżnę cię do nieprzytomności.
– Warczy i przyciska swoje biodra do moich. Brzydzę się nim. Jęczy gardłowo,
gdy ściąga swoje bokserki. Błagam.. Błagam! Krzyczę. Bardzo głośno. A on? On
zaczyna mnie bić. Ponownie. Kopie moje nogi, brzuch, twarz. Potem znów ciągnie
mnie za włosy i tak w kołko. Czuję krew na mojej twarzy.
Znów
krzyczę.
-KURWA
ZAMKNIJ PYSK! – Wrzeszczy i znów kopie mnie w twarz. Zakłada swoje bokserki,
gdy słyszy dudniące walenie w drzwi. Otwiera je. Nie mam siły spojrzeć, kto w
nich jest, ale gdy słyszę krzyk Harry’ego jestem jeszcze bardziej przybita.
Pewnie będzie się śmiał .Patrzę na chłopaka, który spogląda na mnie i na
Jonathana. Nie czuję swojego ciała. Widzę, jak Harry uderza w twarz ‘’gwałciciela’’
i przyciska go do ściany. Chcę krzyknąć,
żeby nie robił mu krzywdy, bo to boli, ale nie mam siły.
-Wstawaj.
– Harry podchodzi do mnie. Czuję jego oddech na mojej twarzy. Jeszcze bardziej
boli. Jak bym mogła, to bym wstała.
-Boże...
– Szepcze gdy widzi moją twarz. Bierze mnie na ręce w sposób ślubny i zakrywa moje
ciało sukienką. Tak bardzo chciałabym być teraz w domu. U taty. Zaczynam
płakać. Przez ból fizyczny, ale też psychiczny.Wchodzimy do pokoju 201. Harry
kładzie mnie na łóżko. Na to łóżko, na którym współżył z Tiną. Próbuję się
podnieść, ale nie mogę. Boli i to bardzo. Płaczę bezsilnie.
-Zaraz
wracam. Dosłownie za minutę. – Mówi do mnie i wybiega z pokoju. Dlaczego mnie tu
przyniósł? Dlaczego pomógł? Przecież mnie
nie lubi. To za mało powiedziane. On mnie nienawidzi. Przecież wyzywał mnie.
Nawet dzisiaj. A teraz tak nagle zabiera mnie od Jonathana i niesie na swoich
rękach? Słyszę, jak wchodzi. Próbuję usiąść i tym razem mi się to udaje,ale
jęczę, ponieważ ból rozchodzi się po moim całym ciele.
-Leż,
dlaczego wstałaś? – Podchodzi do mnie i kuca między moimi kolanami. Mam na
sobie tylko bieliznę i czuję się skrępowana. Przecież powiedział mi, że jestem
gruba.
-N...
Nie chciałam leżeć na – Biorę oddech. Nie mogę mówić, ale on domyślił się, o co
chodzi.
-Okej,
nie mów. – Wzdycha . Bierze szmatę i dotyka mojej twarzy. Wzdrygam się. Piecze.
– Zajebie tego chuja. – Mówi, a ja ocieram łzy. Boli jak cholera. –Nie trzęś
się. – Patrzy na mnie z dołu spojrzeniem, którego nie rozumiem. Jest w nim
trochę zrozumienia,współczucia, złości.
-Boli
– Szepczę i zaczynam trząść się jeszcze bardziej.
-Kurwa
zajebię go! – Harry wstaje i wychodzi z pokoju. Co mam zrobić? Nie wiem, więc
siedzę i patrzę się w przestrzeń. Ten pokój jest dziwniejszy, niż myślałam.
Jest tu fortepian, gitara, regał z książkami i jakimiś nutami. Dlaczego w
pokoju do seksu jest fortepian? I gitara? Słyszę, jak ktoś wchodzi do pokoju,
więc odwracam się w stronę drzwi. Ciągle się trzęsę.
-Nellie!
– Paige krzyczy, podchodzi do mnie i obejmuje mnie ramieniem. Jęczę z bólu, a
ona od razu odrywa się ode mnie. Niall i
Louis podchodzą do mnie.
-Kto
jej to zrobił? – Pyta Louis
-A
jak kurwa myślisz? – Harry wrzeszczy. Jest zły? Jasne, że jest zły! Martwi się
o mnie? Nie, to nie możliwe. On się nie martwi, a szczególnie o mnie.
-Harry,
spokojnie. Przecież była umowa. – Niall próbuje złagodzić sytuacje, a ja
szlocham. Paige ucisza mnie przytulając lekko do siebie. Boję się być tutaj.
Boję się, że Jonathan tu wejdzie. Chcę być u taty. Boli mnie. Łzy ciurkiem
spływają po mojej twarzy. Nie przejmuję się już tym, że jestem w samej
bieliźnie przed kilkoma chłopakami, zbyt bardzo jestem zajęta stukającym pulsem
w mojej głowie.
-Do
jasnej cholery Niall! Myślisz, że on będzie się trzymał jakiejś pierdolonej
umowy?! – Mój ‘’wybawca’’ po raz kolejny wrzeszczy. Louis bierze go za ramię i
obaj wychodzą z pokoju, słyszę krzyki na korytarzu.
-Chcę
do domu – Mówię im cicho. Niall patrzy chwilę na mnie, ale od razu podaje mi
sukienkę. Widzę ... nic. Nic nie widzę.
Mam ciemno przed oczami.
-Pomóż
jej się ubrać, czekam na zewnątrz. – Zwraca się do Paige.
***
Hey ;) Mam nadzieję, że rozdział jest zrozumiały ...Jeśli nie, to przepraszam ;c
Nie wiem, kiedy będzie kolejny. :) x ~Muerte
Hey ;) Mam nadzieję, że rozdział jest zrozumiały ...Jeśli nie, to przepraszam ;c
Nie wiem, kiedy będzie kolejny. :) x ~Muerte
Własnie przeczytałam cały blog. Wciągnęła się. Piszesz bardzo fajnie. tak... lekko.
OdpowiedzUsuńTrochę wkurwia mnie Harry. Jest taki wredny dla Nellie. Ale dobrze, że ją uratował.
Mam nadzieje, że rzeczywiście zabije Jonathan'a.
Czekam z niecierpliwością na next. W wolnej chwili zapraszam do mnie :
http://desires-ff.blogspot.com/
uwielbiam ten Blog! Jest genialny! Pisz dalej ;****
OdpowiedzUsuńDopiero nadrobiłam wszystkie rozdziały i jest świetny :) Podoba mi się ta historia, którą wymyśliłaś i zapowiada sie coś naprawdę fajnego :) dodaje do zakładek i na pewno jeszcze tu zajrzę x:)
OdpowiedzUsuńps. jeśli mas ochotę i lubisz czytać ff to zapraszam na ocenienie mojego http://teensdirtbag.blogspot.com/
dopiero pierwszy rozdział :)
a i jeszcze jedno śliczny wygląd bloga <3 :)
OdpowiedzUsuńGenialny rozdzial <3
OdpowiedzUsuńBosh !
OdpowiedzUsuńja po prostu się uzależniłam no ;D
kocham <3<3<3